• Wpisów: 92
  • Średnio co: 29 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 20:21
  • Licznik odwiedzin: 7 783 / 2754 dni
 
malinowa1
 
Kto by pomyślał , że będę czerpać taką satysfakcję z nieszczęścia mojego wroga. Teraz gdy widzę Melani udającą ten ból i przerażenie nie jest mi wcale żal słów wypowiedzianych gdy się poznałyśmy. Nie miałam okazji żeby nacieszyć się tą chwilą gdyż Alec wyrwał mnie z rozmyślań.
-Co Ci się stało? - zapytał z troską w głosie.
-Ktoś uderzył mnie w głowę.
-Ale kto, widziałaś go?
- Tak ale nie pamiętam dokładnie kto to był - zrobiła krok na przód ale odbiła się jakby weszła w niewidzialną szybę - co jest do cholery?
- Bariera ochronna, Issa musi cię zaprosić...
-Dziękuje Simon - szepnęłam unosząc oczy ku niebu i tym samym momencie owiał mnie chłodny ale przyjemny wiaterek. Chodź okno było zamknięte dobrze wiedziałam co to oznacza.
-Jak to możliwe, przecież to ścierwo go ukatrupiło - krzyknęła z żalem zwracając się do mnie.
-Jak śmiesz tak mówić! - huknęłam na nią czując jak narasta we mnie niekontrolowana agresja - jak śmiesz mnie tak nazywać, jesteś zwykłą zdzirą, która nie ma prawa twierdzić, że zabiłam Simona! Gówno o nas wiesz, a wpieprzasz się w moje życie!
-Wiem o tobie więcej niż ty sama -powiedziała po czym odwróciła się i odeszła ciemnym korytarzem. Zatrzasnęłam drzwi, wróciłam na łóżko odwrócona do ściany zaczęłam szlochać.
-To nie...nie prawda co mówiła, to nie ja go zabiłam.
-Oczywiście, że nie ty - szepnął Alec gładząc mnie po włosach, czułam jak w drugiej ręce trzyma telefon. Wiedziałam, że piszę do reszty przyjaciół.
Niedługo później wszyscy spotkaliśmy się na stołówce. Nie było tłumów, więc usiedliśmy żeby spokojnie zjeść kolację i porozmawiać. Te wszystkie wydarzenia sprawiły, że zupełnie zapomniałam o jedzeniu, byłam straszni szczęśliwa mogąc dosłownie pochłonąć moje ukochane naleśniki z czekoladą. Słuchałam rozmowy innych ale sama nic nie mówiłam, siedział z nami Aurox, a nie miałam ochoty wspominać o incydencie z Melani. Niestety Alec zrobił to za mnie.
-Wyobraźcie sobie, że Melani obwinia Isse o śmierć Simona.
-Co ?! Czy ona całkowicie zgłupiała. Mówiłem wam dawno żeby skrócić jej ten niewyparzony jęzor - odparł zbulwersowany Nail.
-Mam tylko nadzieję, że gdy pojawi się Christopher zrobi z nią porządek.
-Aurox, a może ty coś zrobisz w końcu to twoja dziewczyna.
-Daj spokój to nie jest moja dziewczyna, już nie.
-Issa może byś się odezwała siedzisz jak na skazanie.
-Nie mam powodu żeby się wtrącać do wszej rozmowy.
-Mała nie łam się wiesz, że ta idiotka gada bez sensu.
-Nie wiem...już sama nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć - powiedziałam podnosząc wzrok od talerza.
-Ej, ty mi się tu nie rozczulaj to nie twoja wina, jasne? - chwycił mnie za ramiona i wstrząsnął.
-Dobrze, dajcie mi żyć.
-Coś trzeba zrobić nie sądzicie? Ile możemy tak siedzieć nic się nie dzieje. Ruszcie się wyjdźmy gdzieś.
-Nie - skwitował Alec - nie ma mowy Issa nigdzie nie wychodzi.
-Od kiedy to ty za mnie decydujesz?!
-Od kiedy jesteśmy razem, więc nie dyskutuj.
-Nie przypominam sobie żebyśmy podpisywali umowę o jakimś wynajmie mnie na własność- krzyknęłam uderzając widelcem o talerz - chętnie z wami pójdę.
-Dobrze idziemy wszyscy razem z Melani.
-Chyba żartujesz? - powiedzieliśmy jednogłośnie.
-Nie, idzie z nami. Koniec.
Wszyscy rozeszliśmy się do pokoi przygotować się. Zgodnie z ustaleniem mieliśmy się spotkać za trzydzieści minut przed salą gimnastyczną. Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam mocny makijaż. Postanowiłam założyć czarną obcisłą sukienkę z dużym wycięciem wzdłuż dekoltu. Żeby dopełnić całość wybrałam lawendowe czółenka na wysokich obcasach. Zdecydowałam się na nie tylko dlatego żeby nie wyglądać zbyt wyzywająco. Z pokoju wyszłam kilka minut przed czasem więc spokojnie dotarłam punktualnie. Wszyscy spojrzeli w moją stronę z otwartymi ustami. Auroxowi aż zaświeciły się oczy, jednak Alec był wyraźnie niezadowolony.
-Wyglądasz...czad - powiedział Nail śmiejąc się od ucha do ucha.
-Dziękuje Ci bardzo.
-Nie powinnaś- szepnął mi do ucha i złapał za rękę. Nie odtrąciłam go ale nie byłam z tego powodu zadowolona. Traktował mnie bardzo przedmiotowo czego nie lubiłam. Wyszliśmy dość szybko razem z tą flądrą Melani, która nie oszczędziła uwag na temat mojego wyglądu jakby sama wyglądała lepiej. Dotarliśmy na miejsce w piętnaście minut był to klub Piekło, najlepszy w okolicy. Kręciło się tutaj zawsze masa ludzi. Zapominając o całym dniu poddałam się zabawie, tańczyłam z każdym kto tylko był w pobliżu. Nie wiem ile drinków wypiłam ale to bardzo dobrze wpłynęło na moją dalszą zabawę. Alec cały czas na mnie zerkał więc podeszłam do niego i wyciągnęłam na parkiet.
-Może wreszcie zaczniesz się bawić, co?- zapytałam.
-Nie mogę do póki ty to robisz. Pięknie wyglądasz.
-Jestem piękna gdy tak wyglądam i jestem pijana, czy gdy robię tak - zbliżyłam się do niego i go pocałowałam tak jak dawniej.
-Jesteś piekna w całokształcie.
-Powiedzmy, że jesteś mało przekonujący.
I znowu poczułam chłodny wiatr, który przyjemnie mnie owiał. Tym razem odezwał się cichy głos w mojej głowie.

“Jesteś piękna, kochanie”


-Kto to powiedział?
-Ale co? - zapytał zdziwiony Alec.
-Nic, nie ważne. Mógłbyś mi przynieść nastepnego.
-Jasne zaraz wracam.
Odszedł z pustą szklanka, przedzierał się przez tłum aż dotarł do baru. Stwierdziłam, że będę bawić się dalej. Poddałam się muzyce lekko kołysząc biodrami. Nie długo mogłam nacieszyć się samotnością gdyż ktoś zasłonił mi oczy i pociągnął do tyłu. W jednym momencie nie znajdowałam się już w gorącym pomieszczeniu pijanych nastolatków ale na jego zapleczu. Gdy moje oczy zostały odsłonięte od razu poznałam zapach papierosów i pomarańczy.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego