• Wpisów: 92
  • Średnio co: 29 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 20:21
  • Licznik odwiedzin: 7 783 / 2754 dni
 
malinowa1
 
Śniłam. Szłam długim, wąskim korytarzem. Jego ściany były czarne cos pchało mnie na przód, aż dotarłam do ogromnego pokoju. W środku znajdowało się łoże, a na nim ja. Ten widok był okropny zobaczyłam własne ciało lezące bezwładnie na czarnej pościeli. Po chwili spostrzegłam postać siedzącą na skraju, czarne włosy oplatające twarz, tak. To był Alec. W pokoju panowała cisza rozglądając się do okoła widziałam siedzącego w kącie Auroxa był wyraźnie zrozpaczony. Pierwsze moje skojarzenie to czy Stan przysłał mi ten sen. Był tak realistyczny, że czułam jakbym na prawdę stała w tym pokoju. Przebudziłam się i usiadłam wyprostowana. Serce biło mi mocniej, dobrze że miałam obok siebie Aleca. Od razu poczułam się bezpieczniej.
-Co się stało ?-zapytał zaspanym głosem.
-Nic po prostu coś mi się przyśniło.
Ujął moja rękę i zamknął oczy.
-Skąd taki sen….nie przejmuj się kochanie.
Było oczywistym, że Alec nie był taki sam jak reszta ludzi. Czytali mi w myślach, rzucali uroki, a teraz odczytywał moje sny. Jasne jak słońce, że było coś nie tak. Mam skrytą nadzieje, że sami mi powiedzą dlaczego tak jest.
-Taki miałam zamiar, słuchaj chcę iść dziś na zajęcia, będę miała dużo zaległości. Zbierajmy się na śniadanie.
-Jak chcesz – odpowiedział niezdarnie zbierając się z łóżka.
Po porannej toalecie zebrałam ze stolika zeszyty i rzuciłam je do torby, porwałam plan zajęć i oboje wyszliśmy z pokoju trzymając się za ręce. Wreszcie zadeklarowaliśmy nasz związek, niektóre dziewczyny stojące na korytarzu szeptały między sobą. Oczywiście trzeba przyznać, że Alec był przystojny więc każda na siłę chciała mieć go dla siebie.  No niestety musiał pogodzić się z jakże okrutną prawdą… był ze mną ki nie zamierzał tego zmieniać. Na stołówce roiło się od uczniów, wszyscy jakby nakręceni latali po pomieszczeniu. Skierowaliśmy się powoli do naszego stałego stolika. Jakie było moje zdziwienie gdy ujrzałam Naila obejmującego Irin ramieniem.
-Hej –przywitałam ich radośnie.
-Cześć kochana, jak się czujesz?
-Dobrze a ty ?
-Świetnie, wcześnie wstaliście teraz tu jest dużo osób.
-Chciałam pójść na zajęcia żeby nie robić większych zaległości, to jest szkoła jakby nie było.
-No tak masz rację- uśmiechnęła się upijając łyk wciąż gorącej kawy.
-Gdzie się podział Aurox?
-Alec no nie mów, że nie wiesz…
-No nie wiem oświeć mnie.
-Spędził noc z dziewczyną tylko nie wiadomo jeszcze czy to nie z Melani. Nie stawiam, że to nie ona, wkońcu tyle panienek jest na niego napalonych – zażartował Nail i nie zobaczył jak za nim zmaterializował się Aurox.
-Haha bardzo śmieszne młody, już daj spokój –powiedział, a na jego twarzy można było dostrzec lekki uśmiech – aż taką radość sprawiają ci żarty ze mnie?
-Hmm..zastanówmy się, tak bardzo – zaśmiał się.
-Irin wytrzyj mu mleko z pod nosa.
-Dobra koniec, nie chce tu żadnej wojny. Skupcie się i słuchajcie – oznajmiła, więc wszyscy zamilkliśmy – chcę się spotkać z Christopherem.
Chłopaki wymienili spojrzenia między sobą.
-Po co ? –zapytał Alec.
-Pomoże nam, a jeżeli nie to stanie po naszej stronie, będziemy silniejsi.
-To nie ma sensu jak chcesz go znaleźć?
-Już znalazłam mieszka przy Sto Pierwszej i Riverside.
-Dobra zgadzam się.
Irin ucieszona wstała od stołu i udała się w stronę wyjścia. Po drodze minęła Melani, która wpatrywała się jak suczka w swojego właściciela.
-Melani cię chyba szuka –podsunęłam Auroxowi, który momentalnie się obrócił. Pomachała mu lecz on nawet nie zmieni wyrazu twarzy.
-Chyba już pójdę, zaraz koniec przerwy – i odszedł, niedługo potem i my rozeszliśmy się na lekcje. Przeszłam całe skrzydło budynku w poszukiwaniu Sali do chemii organicznej, którą prowadziła profesor Madeline. Profesorka słynęła z tego, że nie przywiązywała zbytniej wagi do tego co dzieje się na jej zajęciach. Potrafiła godzinami omawiać struktury molekularne uczniom którzy i tak jej nie słuchali.
Zajęłam swoje miejsce na końcu Sali gdzie standardowo siedział Nail.
-Też masz chemie ale fajnie – powiedział bardzo zadowolony.
-Jak widać.
-Dzień dobry wszystkim – powiedziała profesor Madeline – ostatnio za dobrze dogadujecie się z przyjaciółmi, więc postanowiłam że osoba z lewej strony przesiądzie się na miejsce swojego byłego partnera. Będziecie zmieniać się tak co tydzień.
Klasa wydała pomruki niezadowolenia, oczywiście jako pierwszą usłyszałam Melani i jej świtę.
-Hej Issa czeka nas miły tydzień – zza ucha dobiegł mnie ciepły głos Lucy.
-Cześć, mam nadzieję że będzie nam się dobrze współpracować.
                                    *********
Po zakończonych zajęciach przesiedziałam całe dwie godziny patrząc w biały sufit.  Z zamyślenia dopiero wyrwał mnie Alec.
-Co robisz?
-Gapie się w sufit, a ty po co przyszedłeś?
-Nie miałem co ze sobą zrobić, strasznie dziwny dziś dzień.
-Tak też tak uważam.
-Słuchaj, zbliżają się święta. Szkoła co roku zabiera nas do hotelu  żeby ogarnąć swoje sprawy. Wiesz o tym, że musimy zacząć znowu trenować musisz być w formie.
-Dobrze, dobrze zaczniemy trenować.
-Nie podoba ci się to wiem ale nic na to nie poradzę.
-Możesz poradzić…oj możesz- oznajmiłam przyciągając go do siebie. Nasze usta spotkały się jakby po raz pierwszy, pouczyłam lekkie mrowienie w całym ciele i zobaczyłam wizje naszego pierwszego pocałunku.
Nie trwało to długo gdyż ktoś otworzył drzwi z hukiem.
Stała w nich zakrwawiona Melani.



09f59a0d0007ce80511be7b8.jpg

Nie możesz dodać komentarza.