• Wpisów: 92
  • Średnio co: 30 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 20:21
  • Licznik odwiedzin: 7 875 / 2809 dni
 
malinowa1
 
Rano słyszałam jak ktoś mnie woła, nie byłam do końca pewna czy to nie sen.
-Issa wstawaj – powiedziała Irin.
-Irin co ty robisz?
-Wstawaj spóźnisz się na zebranie, Alec ty też się zbieraj.  
-Okej – powiedziałam niechętnie zwlekając się z łóżka. Po chwili zauważyłam, że nie mam na sobie bluzki.
- Ej, gdzie jest moja bluza? – zapytała .
-Leży na podłodze.
-A dlaczego tam jest?
-Zdjęłaś ją w nocy- powiedział Alec przyciągając mnie do siebie.
-Och nie pora na to, spóźnię się na zebranie.
-Dobrze, dobrze później będzie na to czas.
-Zobaczymy- odpowiedziałam szybko się ubierając.
-O której jest to zebranie?
-Za 10 minut – powiedziała Irin.
-Cholera – zaklęłam pod nosem. Alec wziął mnie za rękę i wyszliśmy z pokoju.
-Muszę się jeszcze przebrać – powiedział.
-Dobrze .
Poszłam korytarzem do sali gimnastycznej gdzie miało się odbyć zebranie. Zobaczyłam kilka rzędów krzeseł na samym przedzie siedzieli mentorzy. Usiadłam z tyłu żeby nie rzucać się w oczy. Zebranie się rozpoczęło i poproszono aby wszyscy mentorzy wstali.
-Witamy wszystkich przybyłych nowicjuszy i mentorów. Na dzisiejszym spotkaniu wyznaczymy opiekę dla uczniów pierwszego stopnia – powiedziała jedna z profesorek. Zaczęła wyczytywać nazwiska i wyznaczać mentorów. W końcu wyczytała mnie.
-Isabella Jons twoim mentorem będzie Alexander Maslin – powiedziała i w tym samym momencie zobaczyłam bladą twarz Aleca.
-Witaj piękna – szepną tak cicho, że ledwo go usłyszałam.
-Alexander będzie twoim mentorem, będzie tobą trenował jak i towarzyszył gdy będziesz chciała opuścić teren campusu. Zrozumiałaś? – zapytała.
-Ta – odpowiedziałam krótko po czym usiadłam. Spotkanie trwało jeszcze kilka minut po czym wszyscy opuścili sale. Byłam tak zdziwiona, że poszłam prosto do pokoju.
-I jak jesteś zadowolona ze swojego przydziału? – zapytała Irin .
-Ta, nie, nie wiem. Zdziwiło mnie to trochę.
-Każdy nowicjusz dostaje swojego mentora, nie wspomniałam o tym wcześniej bo sądziłam, że się ucieszysz.
-Cieszę się ale nie spodziewałam się Aleca – odparłam i w tej chwili ktoś zapukał do drzwi. To był Alec.
-Hej.
-Cześć Alec – przywitała go radośnie.
-Issa idę na zajęcia zobaczymy się później – uśmiechnęła się i wyszła .
-Co tutaj robisz? – spytałam.
-Przyszedłem sprawdzić czy nic ci nie jest byłaś przestraszona – powiedział
-I co z tego, chyba nie masz zamiaru przylatywać ze każdym razem gdy coś poczuje.
-Mam cię chronić nie wiesz co teraz się dzieje muszę bardzo uważać żeby cię nie stracić.
-Och błagam nie przesadzaj nigdzie się nie wybieram – odparłam podnosząc torbę z ziemi – nie mam nawet gdzie uciec, wszędzie mnie znajdziesz.
-O to chodzi piękna. Zbieraj się idziemy poćwiczyć podstawy walki w parach.
Włożyłam strój do ćwiczeń i zeszłam za Aleciem prosto do Sali. Panowała ciemność i cisza. Na wszelki wypadek włączyłam światło.
-Cholera mruknęłam – widząc kto zmierza w naszą stronę .
-Nie bądź wulgarna – powiedział Aurox.
-Co ty tu robisz? – warknęłam. Miał na sobie biały t-shirt i luźne spodnie.
-Chyba znasz odpowiedź.
-Nie do końca. Może Melani ci tu kazała przyjść. Dziwki o psychopatycznych zdolnościach zwykle latami nękają swoje ofiary dołączyłeś so niej?
-Nie gadaj tyle tylko stawaj tu - wskazał mi miejsce – dzisiaj ja z tobą poćwiczę.
-Alec co to ma być?
-Chyba się nie boisz piękna. Jestem obok.
-Poszłam z nim na środek sali żałując w duchu, że po drodze nie potrącił mnie autobus.
-Co będziemy robić ? –spytałam.
-Walka w parach atak i obrona.
Zaatakował. Ledwo zdążyłam zrobić unik. Potknęłam się mało brakowało do upadu. Znowu na mnie natarł. Siłą woli utrzymałam się na nogach.
-Punt – wycofałam się do tyłu – nie chce z tobą walczyć.
-Urządzasz pyskówki na stołówce, chce ci trochę utrzeć nosa. Punkt.
Jęknęłam, bo mocno oberwałam .
-Po prostu mam oryginalny styl wysławiania się.
-Punkt  wymierzył mi cios nogę.
-Jesteś chory. Punkt – wycedziłam przez zęby - czyżbym wystawiał twoją nieskazitelną reputacje na szwank.
Straciłam przewagę i nie patrzyłam gdzie stawiam stopy. Próbowałam kolejny raz uniknąć ataku, cofnęłam się i w tej samej chwili wymierzył mi solidny cios. Warto zauważy, że celował znacznie wyżej niż było to dozwolone.  Jego pięść wylądowała na mojej twarzy. Zachwiałam się i uderzyłam o podłogę najpierw plecami, a potem głową. Poczułam ogromny ból w całym ciele i na chwile przestałam widzieć. Alec podbiegł i uchylił się do mnie.
-Issa, co jest ?!- krzyknął – zwariowałeś wiedziałeś, że mało potrafi .
-Ktoś musiał to zrobić.
-Melani jest tego warta serio?!
Nie odpowiedział. Zorientowałam się, że minęło już trochę czasu bo nade mną kręciło się kilka osób. Ostry słup światła raził mnie w oczy. Pierwsze zobaczyłam Aleca.
-Ej piękna nic ci nie jest ? – zapytał
-Och zejdź mi z oczy. Podobno miałeś mnie chronić – krzyknęłam rozglądając się powoli – A ten co tu robi ?!
-Sorki Issa nie chciałem cię tak atakować.
-Co się stało?!- krzyknęła wbiegająca do Sali Irin- O mój boże.
-Co jest ? – spytałam
-Idź do lusterka.
Zerwałam się łóżka i podbiegłam do lustra.
-Szlag by cię trafił Aurox – zaklęłam. Lewa strona mojej twarzy potrwały sino czerwone plamy. Najgorzej wyglądało oko. Wpadłam w panikę.
-Co ty chciałeś mi udowodnić? – spojrzałam jeszcze raz w lustro – zniszczę cię. Może nie dziś, nie jutro może za rok ale cie zniszczę ! – krzyknęłam wychodząc.
-Zaczekaj. To nie wygląda tak źle.
-Że co ?!No błagam cię będę teraz straszyć ludzi. Jak mogłeś do tego dopuścić.
-Skąd mogłem wiedzieć , że cię uderzy.
-Mogłeś się domyślić, po tym jak nas widział.
-Jeszcze niedawno mówiła, że mam nie przylatywać za każdym razem jak cos ci się będzie działo.
Gniewnie pchnęłam podwójne drzwi do stołówki. Zauważyłam kilka osób obracających się w moją stronę. Trudno pomyślałam.
-No, no z taką buzią to tylko Alec może cie pokochać.
-Ty jesteś specjalistą od kontuzji twarzy.
Jej złośliwy uśmiech pobladł. Ta bardzo mnie kusiło żeby tej chorej ślicznotce złamać nos.
-O dziwo to nie mi dołożył chłopak.
-ale zaraz tobie przyłoży dziewczyna i nie będzie to p przyjemne – podeszłam do niej i wymierzyłam cios prosto  w jej twarz. Moją pięść padła prosto na jej nos. Cios był tak silny, że słychać było trzask pękającej kości. Melani aż upadła na ziemie.
-To była druga lekcja grzeczności. W trzeciej będzie gorzej.
-Wariatka ! – krzyknęła
-I kto to mówi – powiedziałam podchodząc do stolika .
-Szkoda, że nie zrobiłaś tak z Auroxem – powiedział Alec.
-W tym momencie najmniej mnie to interesuje.
-Issa przestań, zachowujesz się nieodpowiedzialnie.
-A od kiedy ty jesteś taki wspaniały?
-Nie jestem wspaniały. Mam cię bronić, a jeżeli mam top robić musisz ze mną współpracować, nie możesz się tak zachowywać – powiedział – musisz bardziej uważać, takie wybryki mogą ci tylko zaszkodzić.
-Czy ja prosiłam o ochronę ?! Gdyby mi coś zagrażało to wynajęłabym ochronę ale ta nie jest – poderwałam się z krzesła zabrałam ze stołu butelkę coli i wyszłam.
-Nawet nie wiesz ja bardzo się mylisz.




grf.jpeg

Nie możesz dodać komentarza.